Lubię te moje wieczorne spacery
z dala od zgiełku i ludzkiego tłumu
łąką i lasem po horyzont szczery
iść słuchając traw subtelnego szumu
Tam uszy cieszy melodia słowika
płynąca z ciepłej wiosennej ciemności
trelem tak czystym że duszę przenika
zdumiewa siłą słowiczej miłości
Wtedy tak lekko ze zwiewnością wiatru
odmieniam jej imię przez wszystkie przypadki
myślami tulę wielbię niczym sacrum
choć jest daleko ust jej czuję płatki
Lubię te moje wieczorne spacery
z dala od zgiełku i ludzkiego tłumu
łąką i lasem po horyzont szczery
iść słuchając traw subtelnego szumu
Tam uszy cieszy melodia słowika
płynąca z ciepłej wiosennej ciemności
trelem tak czystym że duszę przenika
zdumiewa siłą słowiczej miłości
Wtedy tak lekko ze zwiewnością wiatru
odmieniam jej imię przez wszystkie przypadki
myślami tulę wielbię niczym sacrum
choć jest daleko ust jej czuję płatki
Lubię te moje wieczorne spacery
z dala od zgiełku i ludzkiego tłumu
łąką i lasem po horyzont szczery
iść słuchając traw subtelnego szumu
Tam uszy cieszy melodia słowika
płynąca z ciepłej wiosennej ciemności
trelem tak czystym że duszę przenika
zdumiewa siłą słowiczej miłości
Wtedy tak lekko ze zwiewnością wiatru
odmieniam jej imię przez wszystkie przypadki
myślami tulę wielbię niczym sacrum
choć jest daleko ust jej czuję płatki
niedziela, 20 lipca 2014
Chwila to słowo wręcz okrutne
Bardzo krótkie, a także smutne..
Chwilą nikt z nas się nie nacieszy
Chyba że w blasku fleszy ..
Można połączyć nawet chwil kilka
Aby z zagrody przegonić wilka
Odwagi nabrać i być stanowczym
Udać przez chwilę ,że jest się łowczym
Chwila cudowną też się wydaje
Kiedy po nocy się budzi i wstaje
Żyję ,wiec jestem i to mnie cieszy
Że nie muszę być w blasku fleszy....
Chwilami gdy ktoś mnie zezłości
To kreślę strofy dla przyjemności
I uspokaja mnie twórcza wena
Wyrazy rosną , ja się nie zmieniam
Szczęściem są chwile , jakie są dane
By szczerze kreślić ,a są pisane
Przez dłuższą chwilę strofy tworzyłem
Szczęśliwy jestem ,że je ułożyłem
Chwila za temat mnie posłużyła
Wyrazem w wierszu też moim była
Chwil takich więcej mieć musiałem
Jak główkowałem i wiersz pisałem..
Bardzo krótkie, a także smutne..
Chwilą nikt z nas się nie nacieszy
Chyba że w blasku fleszy ..
Można połączyć nawet chwil kilka
Aby z zagrody przegonić wilka
Odwagi nabrać i być stanowczym
Udać przez chwilę ,że jest się łowczym
Chwila cudowną też się wydaje
Kiedy po nocy się budzi i wstaje
Żyję ,wiec jestem i to mnie cieszy
Że nie muszę być w blasku fleszy....
Chwilami gdy ktoś mnie zezłości
To kreślę strofy dla przyjemności
I uspokaja mnie twórcza wena
Wyrazy rosną , ja się nie zmieniam
Szczęściem są chwile , jakie są dane
By szczerze kreślić ,a są pisane
Przez dłuższą chwilę strofy tworzyłem
Szczęśliwy jestem ,że je ułożyłem
Chwila za temat mnie posłużyła
Wyrazem w wierszu też moim była
Chwil takich więcej mieć musiałem
Jak główkowałem i wiersz pisałem..
DOTYK....
Dotyk..... czyjaś dłoń na plecach... na pośladkach...
na ramionach.... czyjeś palce zgarniające niesforny
kosmyk włosów, ale to nieważne... ważne,
...
że dotykają twarzy....
Czyjeś dłonie i ramiona dotykające ramion i dłoni....
To... potrzebne.......jak powietrze....WIEMY to doskonale
to potrzebne..... i zwyczajnie do życia... Nie z tą całą
otoczką miłości i czułości... to ... zwyczajnie potrzebne...
do życia..... Jak pożywienie..... jak powietrze...
jak woda.... jak tlen... jak..... ja......jak ....Ty...
zzzzzzZZZZZZZZZZZzzzzzuuuu..............
- Co to było???
- To było Twoje życie, stary.
- Można jeszcze raz?!?
- Niestety stary. Tu nie ma dolewek.
A kiedy...
Rzadko wypowiadam życzenia, bo one się spełniają.
Ale dziś przyszła mi do głowy myśl, którą
zaakceptowałam i nawet się uśmiechnęłam radośnie,
gdy do mnie dotarła.
Kiedy będę umierać, w moim domu
będzie idealny porządek
To dobra myśl.
Dotyk..... czyjaś dłoń na plecach... na pośladkach...
na ramionach.... czyjeś palce zgarniające niesforny
kosmyk włosów, ale to nieważne... ważne,
...
że dotykają twarzy....
Czyjeś dłonie i ramiona dotykające ramion i dłoni....
To... potrzebne.......jak powietrze....WIEMY to doskonale
to potrzebne..... i zwyczajnie do życia... Nie z tą całą
otoczką miłości i czułości... to ... zwyczajnie potrzebne...
do życia..... Jak pożywienie..... jak powietrze...
jak woda.... jak tlen... jak..... ja......jak ....Ty...
zzzzzzZZZZZZZZZZZzzzzzuuuu..............
- Co to było???
- To było Twoje życie, stary.
- Można jeszcze raz?!?
- Niestety stary. Tu nie ma dolewek.
A kiedy...
Rzadko wypowiadam życzenia, bo one się spełniają.
Ale dziś przyszła mi do głowy myśl, którą
zaakceptowałam i nawet się uśmiechnęłam radośnie,
gdy do mnie dotarła.
Kiedy będę umierać, w moim domu
będzie idealny porządek
To dobra myśl.
Zaduma taka zwykła ludzka
taka moja i na własny użytek
zapalić świeczkę chciałabym
...
na jednym grobie
uśmiechnąć się do niej
jak kobieta do kobiety ze zrozumieniem...
Jutro Wszyscy Święci mają swoje święto... Mamy
tych bliskich i tych dalekich. Każdy gdzieś jedzie kogoś
odwiedza, zapala znicze, kładzie chryzantemy te złociste
i te fioletowe... i białe.w sercu zaduma... To czas, kiedy
myśli rozliczają z tego co było, co jest... W obliczu tych,
których już nie ma życie nagle staje się krótsze.Właściwie
nie boję się śmierci, bo właśnie jestem szczęśliwa,
a szczęśliwi nie boją się niczego... To tylko Ci sfrustrowani
i nieszczęśliwi wciąż się czegoś boją a najbardziej boją
się śmierci... Bo przecież wciąż szukają, wciąż chcieliby
znaleźć to szczęście i potrzebują czasu, więcej czasu....
Lubię cmentarz w noc Wszystkich Świętych, kiedy wszyscy
już rozejdą się do domów. Tajemnica śmierci i płonące
znicze tworzą atmosferę magiczną... Nie boję się. Kiedyś usłyszałam, że to żywych trzeba się bać a nie umarłych...
Listopad, nasze jesienne święto zadumy, to szczególny
czas wspominania tych co byli i zostawili po sobie coś
ważnego w naszych duszach... Wrócił do mnie ksiądz
Tischner. Jeden z nielicznych autorytetów przed którymi
"kłaniam się do ziemi" i do których żywię głęboki szacunek.
Nauczył pytać i wątpić. Bo przecież wszystko jest względne.
Byle być dobrym człowiekiem,byle być...To on nakreślił najpiękniejszą definicję szczęścia, a jednocześnie tak
prostą i chyba właśnie dlatego dla mnie jest ona
genialna... Trzeba zdać sobie sprawę, że do szczęścia
nie potrzeba praktycznie niczego. Niczego materialnego...
Bo jak to on zwykł mawiać z góralska.. "bo, wicie..."
("bo, wicie...", czasami gonimy po tym świecie,miotamy
się, szukamy, sami nie wiemy czego,jakiegoś nie wiadomo
jakiego szczęścia, chcemy robić karierę albo różne inne
wielkie rzeczy - i nic, nie znajdujemy, nie jesteśmy szczęśliwi...
A potem nagle okazuje się, że taka pani znajduje sens
i spokój ducha przy myciu garków,a pan przy kopaniu
grządek w ogródku. )
(ks. Józef Tischner
taka moja i na własny użytek
zapalić świeczkę chciałabym
...
na jednym grobie
uśmiechnąć się do niej
jak kobieta do kobiety ze zrozumieniem...
Jutro Wszyscy Święci mają swoje święto... Mamy
tych bliskich i tych dalekich. Każdy gdzieś jedzie kogoś
odwiedza, zapala znicze, kładzie chryzantemy te złociste
i te fioletowe... i białe.w sercu zaduma... To czas, kiedy
myśli rozliczają z tego co było, co jest... W obliczu tych,
których już nie ma życie nagle staje się krótsze.Właściwie
nie boję się śmierci, bo właśnie jestem szczęśliwa,
a szczęśliwi nie boją się niczego... To tylko Ci sfrustrowani
i nieszczęśliwi wciąż się czegoś boją a najbardziej boją
się śmierci... Bo przecież wciąż szukają, wciąż chcieliby
znaleźć to szczęście i potrzebują czasu, więcej czasu....
Lubię cmentarz w noc Wszystkich Świętych, kiedy wszyscy
już rozejdą się do domów. Tajemnica śmierci i płonące
znicze tworzą atmosferę magiczną... Nie boję się. Kiedyś usłyszałam, że to żywych trzeba się bać a nie umarłych...
Listopad, nasze jesienne święto zadumy, to szczególny
czas wspominania tych co byli i zostawili po sobie coś
ważnego w naszych duszach... Wrócił do mnie ksiądz
Tischner. Jeden z nielicznych autorytetów przed którymi
"kłaniam się do ziemi" i do których żywię głęboki szacunek.
Nauczył pytać i wątpić. Bo przecież wszystko jest względne.
Byle być dobrym człowiekiem,byle być...To on nakreślił najpiękniejszą definicję szczęścia, a jednocześnie tak
prostą i chyba właśnie dlatego dla mnie jest ona
genialna... Trzeba zdać sobie sprawę, że do szczęścia
nie potrzeba praktycznie niczego. Niczego materialnego...
Bo jak to on zwykł mawiać z góralska.. "bo, wicie..."
("bo, wicie...", czasami gonimy po tym świecie,miotamy
się, szukamy, sami nie wiemy czego,jakiegoś nie wiadomo
jakiego szczęścia, chcemy robić karierę albo różne inne
wielkie rzeczy - i nic, nie znajdujemy, nie jesteśmy szczęśliwi...
A potem nagle okazuje się, że taka pani znajduje sens
i spokój ducha przy myciu garków,a pan przy kopaniu
grządek w ogródku. )
(ks. Józef Tischner
Marzenia jak wierni przyjaciele
marzenia
to nic że nie zawsze się spełniają
one są przy nas na stałe
trwają
marzenia
są jak kwiaty
dają radość są na zawołanie
w bólu smutku nadziei miłości
szczęściu przyjaźni
niezależnie od pory roku
przypominają wiernością
sprawdzonych
prawdziwych przyjaciół
którzy nie muszą się tłumaczyć
dlaczego...
bo są zawsze
przy tobie i z tobą nawet gdy są tam
gdzie nie ma ciebie ...
nie odkładają niczego na później
nie uszczelniają się w swoim świecie
szczery dobór słów uspokaja
po prostu są zawsze sobą
wierni spontaniczni i szczerzy
marzenia
jak wierni przyjaciele utulą wyciszą
są niezawodne kochane
zapewne
dane nam również jako lek na samotność.
marzenia
to nic że nie zawsze się spełniają
one są przy nas na stałe
trwają
marzenia
są jak kwiaty
dają radość są na zawołanie
w bólu smutku nadziei miłości
szczęściu przyjaźni
niezależnie od pory roku
przypominają wiernością
sprawdzonych
prawdziwych przyjaciół
którzy nie muszą się tłumaczyć
dlaczego...
bo są zawsze
przy tobie i z tobą nawet gdy są tam
gdzie nie ma ciebie ...
nie odkładają niczego na później
nie uszczelniają się w swoim świecie
szczery dobór słów uspokaja
po prostu są zawsze sobą
wierni spontaniczni i szczerzy
marzenia
jak wierni przyjaciele utulą wyciszą
są niezawodne kochane
zapewne
dane nam również jako lek na samotność.
Poufałość może mieć postać zażyłości, występującej między ludźmi, którzy się dobrze znają, i wtedy nie jest ona zjawiskiem negatywnym. Jak jednak ocenić czyjeś wypowiedzi i działania, gdy mają one znamiona zażyłości, a dokonywane są wobec nas przez osobę, z którą nie łączą nas żadne bliskie kontakty? Jak to ocenić, gdy osoba faktycznie nam obca zaczyna mówić do nas po imieniu, używać języka potocznego, zdrobnień, wyrażeń pieszczotliwych, czasem także wulgaryzmów i slangu, poklepywać nas itp.? Jest to poufałość będąca zjawiskiem negatywnym – zachowaniem niewłaściwym, mającym znamiona braku szacunku, lekceważenia, w niektórych przypadkach obraźliwym, a nawet niegodnym.
Na wszelkie za-chowania poufałe ze strony osób, które do takiej poufałości nie mają żadnego prawa, należy reagować zdecydowanie i stanowczo, domagając się grzecznie ich natychmiastowego zaprzestania i zmiany stosunku do nas. Jeśli nasze apele nie skutkują, należy, jeżeli jest to możliwe, zerwać kontakty z daną osobą lub (jeśli jest to w ramach różnych kontaktów przymusowych, np. służbowych) utrzymywać wobec niej chłodny dystans. Powtarzanie się poufałości, pojawianie się jej mimo naszych protestów, należy uznać za zachowanie obraźliwe i niegodne, a osobę, która się tej poufałości dopuszcza, ocenić jako pozbawioną kultury i honoru.
Lekceważyć kogoś to nisko go cenić, nie zwracać na niego uwagi, nie przywiązywać wagi do jego wypowiedzi, emocji, uczuć itp., bagatelizować jego wypowiedzi, zachowania, reakcje.
Ktoś może realizować (w sposób w istocie jedynie formalny) wszelkie wskazania etykiety i zachowywać się w stosunku do nas lekceważąco przez ton, gesty, mimikę, bagatelizowanie lub ignorowanie naszych życzeń i potrzeb.
Na lekceważenie należy reagować z godnością i kulturą.
Na wszelkie za-chowania poufałe ze strony osób, które do takiej poufałości nie mają żadnego prawa, należy reagować zdecydowanie i stanowczo, domagając się grzecznie ich natychmiastowego zaprzestania i zmiany stosunku do nas. Jeśli nasze apele nie skutkują, należy, jeżeli jest to możliwe, zerwać kontakty z daną osobą lub (jeśli jest to w ramach różnych kontaktów przymusowych, np. służbowych) utrzymywać wobec niej chłodny dystans. Powtarzanie się poufałości, pojawianie się jej mimo naszych protestów, należy uznać za zachowanie obraźliwe i niegodne, a osobę, która się tej poufałości dopuszcza, ocenić jako pozbawioną kultury i honoru.
Lekceważyć kogoś to nisko go cenić, nie zwracać na niego uwagi, nie przywiązywać wagi do jego wypowiedzi, emocji, uczuć itp., bagatelizować jego wypowiedzi, zachowania, reakcje.
Ktoś może realizować (w sposób w istocie jedynie formalny) wszelkie wskazania etykiety i zachowywać się w stosunku do nas lekceważąco przez ton, gesty, mimikę, bagatelizowanie lub ignorowanie naszych życzeń i potrzeb.
Na lekceważenie należy reagować z godnością i kulturą.
Miłość to nie jest...
Miłość to nie jest olśnienie pięknością
przed twarzą, która nagle dla ciebie zaświeciła,
Bo prawdziwe piękno jest odblaskiem duszy,
...
Dusza zaś znajduje się po drugiej stronie rzeczywistości, której
szukasz z drżeniem.
Miłość to nie oczarowanie żywą i bystrą inteligencją w słowach
i pomysłach, aby komuś się podobać,
Ponieważ inteligencja może błyszczeć tysiącem blasków, nie będąc
autentycznym diamentem, ukrytym w głębi duszy.
Miłość nie jest uczuciem wobec serca bijącego bardziej dla ciebie
niż dla innych,
To nie jest zdziwienie, że zostałem wybranym bez powodu, który
by usprawiedliwiał to szaleństwo,
Ponieważ serce może pewnego dnia wzruszyć się kimś innym,
a ciebie zostawić krwawiącego, płaczącego, żeby nie umarła
twoja miłość.
Miłość nie jest chęcią opanowania, usidlenia przedmiotu twoich
pragnień, czy to serca, czy ciała, czy umysłu, czy wszystkich
tych rzeczy na raz.
Ponieważ drugi człowiek nie jest ,,przedmiotem i jeżeli zabierasz
go dla siebie, wówczas go pożerasz i niszczysz, a kochasz tylko
siebie, łudząc się, że kochasz bliźniego.
Olśnienie, oczarowanie, głód i dreszcze, uczucia i wybuchy
pożądania,
to wszystko jest piękne i potrzebne w mężczyźnie i w kobiecie,
ale tylko, by pomóc w miłości temu, który chce kochać.
To uchylone drzwi i szeroko otwarte okna,
To wiatr wtrącający w przepaść,
To zew pełnego morza i szept Boga
zapraszający do wyjścia z twego zamkniętego domu,
Aby iść ku tej, którą wybrałeś dla wypełnienia swego życia,
Ponieważ kochasz ją i chcesz kochać.
M. Quoist
Miłość to nie jest olśnienie pięknością
przed twarzą, która nagle dla ciebie zaświeciła,
Bo prawdziwe piękno jest odblaskiem duszy,
...
Dusza zaś znajduje się po drugiej stronie rzeczywistości, której
szukasz z drżeniem.
Miłość to nie oczarowanie żywą i bystrą inteligencją w słowach
i pomysłach, aby komuś się podobać,
Ponieważ inteligencja może błyszczeć tysiącem blasków, nie będąc
autentycznym diamentem, ukrytym w głębi duszy.
Miłość nie jest uczuciem wobec serca bijącego bardziej dla ciebie
niż dla innych,
To nie jest zdziwienie, że zostałem wybranym bez powodu, który
by usprawiedliwiał to szaleństwo,
Ponieważ serce może pewnego dnia wzruszyć się kimś innym,
a ciebie zostawić krwawiącego, płaczącego, żeby nie umarła
twoja miłość.
Miłość nie jest chęcią opanowania, usidlenia przedmiotu twoich
pragnień, czy to serca, czy ciała, czy umysłu, czy wszystkich
tych rzeczy na raz.
Ponieważ drugi człowiek nie jest ,,przedmiotem i jeżeli zabierasz
go dla siebie, wówczas go pożerasz i niszczysz, a kochasz tylko
siebie, łudząc się, że kochasz bliźniego.
Olśnienie, oczarowanie, głód i dreszcze, uczucia i wybuchy
pożądania,
to wszystko jest piękne i potrzebne w mężczyźnie i w kobiecie,
ale tylko, by pomóc w miłości temu, który chce kochać.
To uchylone drzwi i szeroko otwarte okna,
To wiatr wtrącający w przepaść,
To zew pełnego morza i szept Boga
zapraszający do wyjścia z twego zamkniętego domu,
Aby iść ku tej, którą wybrałeś dla wypełnienia swego życia,
Ponieważ kochasz ją i chcesz kochać.
M. Quoist
Subskrybuj:
Posty (Atom)





